Nie wiem czy ktoś tu jeszcze/kiedykolwiek zaglądał, ale jak widzicie zaprzestałem pisania Bloga. Dużo wody upłynęło i znów zrodziła się taka potrzeba w moim sercu. Nie rozumiem tego za bardzo, ale taki już trochę chaotyczny jestem - pracuje nad tym! Nie potrafiłem kontynuować tego bloga - jakoś tak mi trochę głupio że zacząłem i nie skończyłem... Więc samoczynnie stworzyłem nowy na którego serdecznie zapraszam, myślę, że Ciasna Brama, to już troszkę dojrzalszy projekt:
sobota, 31 lipca 2010
piątek, 20 lutego 2009
Skarb chrześcijanina
Ludzie zazwyczaj obierają sobie jakiś cel i do nie go dążą. Po drodze tych celów troszkę przybywa - są o wiele mniejsze od tych głównych - ale w gruncie rzeczy mamy jakiś cel. Bardzo często tym celem są pieniądze. Są one fajne - nie powiem. Jak ktoś ma pieniądze, to może sobie kupić wiele fajnych rzeczy. Chciałbym mieć sporo gotówki na koncie, ale nie rozpaczam i nie popadam w depresję z powodu jej braku. Niestety nie wszyscy myślą podobnie do mnie. Dla wielu ludzi sens życia to jak najwięcej pieniędzy. Po co?
One zaślepiają od dawien dawna. Tutaj nie będę za bardzo kombinował, bo człowiek zawsze przejawiał chęci do chciwości, i zawsze chciał mieć jak najwięcej pieniędzy. "Ponadto, bogactwo jest zdradliwe. Oto jest człowiek, który ma żądzę mocy, a nie zaznaje spokoju. Jest chciwy jak Szeol i nienasycony jak śmierć. Rości sobie prawo do wszystkich narodów i gromadzi dokoła siebie wszystkie ludy" - Hab. 2:5.
To, że rodzaj ludzki, zawsze przejawiał chcę zdobycia pieniędzy wcale nie oznacza, że jesteśmy na to skazani! Zawsze można zmienić sposób myślenia, tylko trzeba chcieć. "Nakłoń serce moje do ustaw twoich, A nie do chciwości!" - Ps. 119:36.
Żadna moralistyczna mowa tutaj nie pomoże, przecież nie da się z dnia na dzień zmienić swego charakteru czy sensu życia. Ale warto namawiać do zastanawiania się nad sobą. Warto też wziąć sobie do serca także - a raczej przede wszystkim - słowa Jezusa z Nazaretu.
"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój tam będzie i serce twoje" - Mat. 6:19-21.
Więc? Gdzie jest Twoje serce?
One zaślepiają od dawien dawna. Tutaj nie będę za bardzo kombinował, bo człowiek zawsze przejawiał chęci do chciwości, i zawsze chciał mieć jak najwięcej pieniędzy. "Ponadto, bogactwo jest zdradliwe. Oto jest człowiek, który ma żądzę mocy, a nie zaznaje spokoju. Jest chciwy jak Szeol i nienasycony jak śmierć. Rości sobie prawo do wszystkich narodów i gromadzi dokoła siebie wszystkie ludy" - Hab. 2:5.
To, że rodzaj ludzki, zawsze przejawiał chcę zdobycia pieniędzy wcale nie oznacza, że jesteśmy na to skazani! Zawsze można zmienić sposób myślenia, tylko trzeba chcieć. "Nakłoń serce moje do ustaw twoich, A nie do chciwości!" - Ps. 119:36.
Żadna moralistyczna mowa tutaj nie pomoże, przecież nie da się z dnia na dzień zmienić swego charakteru czy sensu życia. Ale warto namawiać do zastanawiania się nad sobą. Warto też wziąć sobie do serca także - a raczej przede wszystkim - słowa Jezusa z Nazaretu.
"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój tam będzie i serce twoje" - Mat. 6:19-21.
Więc? Gdzie jest Twoje serce?
Linki do tego posta
Etykiety:
Materializm
Przykłady Biblii
"Bracia, za przykład cierpienia i cierpliwości bierzcie proroków, którzy przemawiali w imieniu Pańskim" - Jak. 5:10.
Biblia nie tylko nas uczy, jak żyć, nie tylko ma w sobie nakazy i przepisy, nie tylko zawiera w sobie obietnice dane człowiekowi, ale ma też w sobie zapisane wzory ludzi, którzy żyli z Bogiem. Kiedy mamy powiedziane, aby być pełnym wiary, to przyznam, że jest to ciężkie do opisania. Bo jakim słowami opisać tą metafizyczną rzecz?
W zrozumieniu tego i innych zagadnień służą przykłady (historie Biblijne), które w sposób obrazowy ilustrują pewne zachowania. Takim przykładem może być Józef, który jest wspaniałym przykładem wierności Bogu, Abraham, który mimo wszystko Bogu wierzył, Dawid, który kochał Boga całym sercem czy Job, który został opisany przez Jakuba, który kontynuuje myśl: "Oto za błogosławionych uważamy tych, którzy wytrwali. Słyszeliście o wytrwałości Joba i oglądaliście zakończenie, które zgotował Pan, bo wielce litościwy i miłosierny jest Pan" - Jak. 5:11.
Wszystkie te przypadki są określone mianem wierności. Przez całe nasze życie idziemy z różnymi myślami. Czasami jest nam łatwo, czasami trudno. Ale co by się nie działo, chrześcijanie powinni zawsze wierzyć Bogu, zawsze pokładać nadzieję w Nim.
Paweł tak napisał: "Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli" - Rzym. 15:4. Wszystko, co jest w Biblii, nie jest w niej przypadkiem, wszystko to ma nam służyć ku pokrzepieniu i pomocy. Mamy naprawdę wiele przykładów z różnych dziedzinach życia. W każdej sytuacji życiowej w jakiej się człowiek może znaleźć, zawsze może znaleźć odpowiedź na nurtujące go pytania w Biblii. Są one zapisane w sposób pośredni lub bezpośredni, ale są. Trzeba tylko chcieć je znaleźć. A żeby to zrobić, to trzeba zacząć czytać Biblię, ale tego też trzeba chcieć... I koło się zamyka.
"Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują" - Jak. 1:12.
Biblia nie tylko nas uczy, jak żyć, nie tylko ma w sobie nakazy i przepisy, nie tylko zawiera w sobie obietnice dane człowiekowi, ale ma też w sobie zapisane wzory ludzi, którzy żyli z Bogiem. Kiedy mamy powiedziane, aby być pełnym wiary, to przyznam, że jest to ciężkie do opisania. Bo jakim słowami opisać tą metafizyczną rzecz?
W zrozumieniu tego i innych zagadnień służą przykłady (historie Biblijne), które w sposób obrazowy ilustrują pewne zachowania. Takim przykładem może być Józef, który jest wspaniałym przykładem wierności Bogu, Abraham, który mimo wszystko Bogu wierzył, Dawid, który kochał Boga całym sercem czy Job, który został opisany przez Jakuba, który kontynuuje myśl: "Oto za błogosławionych uważamy tych, którzy wytrwali. Słyszeliście o wytrwałości Joba i oglądaliście zakończenie, które zgotował Pan, bo wielce litościwy i miłosierny jest Pan" - Jak. 5:11.
Wszystkie te przypadki są określone mianem wierności. Przez całe nasze życie idziemy z różnymi myślami. Czasami jest nam łatwo, czasami trudno. Ale co by się nie działo, chrześcijanie powinni zawsze wierzyć Bogu, zawsze pokładać nadzieję w Nim.
Paweł tak napisał: "Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli" - Rzym. 15:4. Wszystko, co jest w Biblii, nie jest w niej przypadkiem, wszystko to ma nam służyć ku pokrzepieniu i pomocy. Mamy naprawdę wiele przykładów z różnych dziedzinach życia. W każdej sytuacji życiowej w jakiej się człowiek może znaleźć, zawsze może znaleźć odpowiedź na nurtujące go pytania w Biblii. Są one zapisane w sposób pośredni lub bezpośredni, ale są. Trzeba tylko chcieć je znaleźć. A żeby to zrobić, to trzeba zacząć czytać Biblię, ale tego też trzeba chcieć... I koło się zamyka.
"Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują" - Jak. 1:12.
Linki do tego posta
Etykiety:
Wierność
czwartek, 19 lutego 2009
Wzór nadziei
"Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje. I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary" - Rzym. 4:18-19.
Abraham choć był człowiekiem wielkiej wiary, to mimo wszystko był człowiekiem z krwi i kości. Był grzeszny, miał wady, wielokrotnie żałował swego postępowania i wątpił. Choć ten ostatni argument jest najciekawszy. Zapis Biblijny mówi: "Wtedy Abraham padł na oblicze swoje i roześmiał się, bo pomyślał w sercu swoim: Czyż stuletniemu może się urodzić dziecko? I czyż Sara, dziewięćdziesięcioletnia, może rodzić?" - 1 Mojż. 17:17. Czyli miał wątpliwości. Nie dziwi to w żaden sposób, ale Słowo Pana było o tyle mocne, że ta wątpliwość była tylko chwilowa. Abraham uwierzył Bogu i choć widział to, że on jak i jego żona są już starzy, więc z biologicznego punktu widzenia nie mogą mieć w żaden sposób dzieci, to nie zachwiał się i trwał w wierze. Na pewno był bombardowany myślami próbującymi podważyć Słowo Boga, ale mimo to ostał się.
A jak jest z nami? Nie potrzeba nam wiele by wątpić, albo stracić nadzieję. Z czego to wynika? Pewnie z małej wiary. Abraham wierzył dzięki temu, że - choć może to brzmieć banalnie - miał wiarę: "Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał obietnicę, Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można" - Hebr. 11:8-12.
Zatem kluczem nadziei jest wiara, ma to sens, gdyż w wielu miejscach wiara występuje z dzieją: "Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość" - 1 Kor. 13:13. To może się wydawać trudne, ale musimy mieć nadzieję. W rzeczach wielkich i ważnych, jak i błahych. Nadzieja musi być w naszych sercach. Ale kwestia też jest taka, gdzie my ją pokładamy, jak wiemy, nie każda inwestycja się opłaca. Krótko, zwięźle i na temat:
"Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje, i nie przestaje wydawać owocu" - Jer. 17:5-8.
Czy to wymaga komentarza? Chyba nie.
Ufajmy Bogu - jeszcze nikt, kto mu zaufał, nie zawiódł się. I nigdy nie zawiedzie.
Abraham choć był człowiekiem wielkiej wiary, to mimo wszystko był człowiekiem z krwi i kości. Był grzeszny, miał wady, wielokrotnie żałował swego postępowania i wątpił. Choć ten ostatni argument jest najciekawszy. Zapis Biblijny mówi: "Wtedy Abraham padł na oblicze swoje i roześmiał się, bo pomyślał w sercu swoim: Czyż stuletniemu może się urodzić dziecko? I czyż Sara, dziewięćdziesięcioletnia, może rodzić?" - 1 Mojż. 17:17. Czyli miał wątpliwości. Nie dziwi to w żaden sposób, ale Słowo Pana było o tyle mocne, że ta wątpliwość była tylko chwilowa. Abraham uwierzył Bogu i choć widział to, że on jak i jego żona są już starzy, więc z biologicznego punktu widzenia nie mogą mieć w żaden sposób dzieci, to nie zachwiał się i trwał w wierze. Na pewno był bombardowany myślami próbującymi podważyć Słowo Boga, ale mimo to ostał się.
A jak jest z nami? Nie potrzeba nam wiele by wątpić, albo stracić nadzieję. Z czego to wynika? Pewnie z małej wiary. Abraham wierzył dzięki temu, że - choć może to brzmieć banalnie - miał wiarę: "Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał obietnicę, Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można" - Hebr. 11:8-12.
Zatem kluczem nadziei jest wiara, ma to sens, gdyż w wielu miejscach wiara występuje z dzieją: "Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość" - 1 Kor. 13:13. To może się wydawać trudne, ale musimy mieć nadzieję. W rzeczach wielkich i ważnych, jak i błahych. Nadzieja musi być w naszych sercach. Ale kwestia też jest taka, gdzie my ją pokładamy, jak wiemy, nie każda inwestycja się opłaca. Krótko, zwięźle i na temat:
"Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje, i nie przestaje wydawać owocu" - Jer. 17:5-8.
Czy to wymaga komentarza? Chyba nie.
Ufajmy Bogu - jeszcze nikt, kto mu zaufał, nie zawiódł się. I nigdy nie zawiedzie.
Linki do tego posta
Etykiety:
Nadzieja
sobota, 14 lutego 2009
Odnowiony człowiek
"Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe" - Rzym. 12:1-2.
Są to jedne z najważniejszych słów, jakie powinniśmy sobie wziąć do serc. Wzywają wprost do zmiany postawy, życia, myślenia. Te słowa św. Pawła nie są dla nas czymś nowym, w wielu miejscach on, ale i nie tylko on, wspomina o tym w sposób mniej lub bardziej bezpośredni. Bez trudu można też taką postawę wyczytać z historii Biblijnych. Także nie da się tego ukryć, że jest to oczywista sprawa. Tylko....
No właśnie, jest "tylko"... Te "tylko" to czas. Zmiana umysłu, to zmiana myślenia, a tego nie da się zrobić w ciągu chwili. To proces, który nie trwa lata - on trwa całe życie. A to znaczy, że są wzloty i upadki. Wysokie wzloty i bolesne upadki. O ile do tych wzlotów nic nie mam, to z tymi upadkami fajnie nie jest. I co zrobić, co począć? Jakie sposób myślenia przyjąć, kiedy się zgrzeszy? Można przyjąć myśl Dawida, który w Psalmie 51 wyraża swoje myśli, kiedy to zrozumiał, że zgrzeszył. W tym - a i nie tylko w tym - Psalmie są bardzo pokrzepiające słowa: "Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże" - Ps. 51:19. Może taką "strategię" przyjąć?
Najlepiej to nie upadać. Trwać w Bogu i co dzień rozkoszować się Jego społecznością, którą mamy w sercu.
A kiedy się upadnie, to... pomodlić się. To dobry początek wszystkiego.
Są to jedne z najważniejszych słów, jakie powinniśmy sobie wziąć do serc. Wzywają wprost do zmiany postawy, życia, myślenia. Te słowa św. Pawła nie są dla nas czymś nowym, w wielu miejscach on, ale i nie tylko on, wspomina o tym w sposób mniej lub bardziej bezpośredni. Bez trudu można też taką postawę wyczytać z historii Biblijnych. Także nie da się tego ukryć, że jest to oczywista sprawa. Tylko....
No właśnie, jest "tylko"... Te "tylko" to czas. Zmiana umysłu, to zmiana myślenia, a tego nie da się zrobić w ciągu chwili. To proces, który nie trwa lata - on trwa całe życie. A to znaczy, że są wzloty i upadki. Wysokie wzloty i bolesne upadki. O ile do tych wzlotów nic nie mam, to z tymi upadkami fajnie nie jest. I co zrobić, co począć? Jakie sposób myślenia przyjąć, kiedy się zgrzeszy? Można przyjąć myśl Dawida, który w Psalmie 51 wyraża swoje myśli, kiedy to zrozumiał, że zgrzeszył. W tym - a i nie tylko w tym - Psalmie są bardzo pokrzepiające słowa: "Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże" - Ps. 51:19. Może taką "strategię" przyjąć?
Najlepiej to nie upadać. Trwać w Bogu i co dzień rozkoszować się Jego społecznością, którą mamy w sercu.
A kiedy się upadnie, to... pomodlić się. To dobry początek wszystkiego.
Linki do tego posta
Etykiety:
Rozważania
ABC Judaizmu

Zachęcam do pobrania trzech bardzo ciekawych broszur, które w świetny sposób poszerzą wiedzę nt Judaizmu. Na chwilę obecną "Forum Żydów Polskich" oferuje trzy broszury:
- HAGADA NA PESACH z komentarzami chasydzkich mistrzów
- SZABAT
- HAGADA NA PESACH
Można je pobrać klikając tutaj.
Linki do tego posta
Etykiety:
Inf.
środa, 11 lutego 2009
Miłość Boża względem nas
"Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał" - 1 Jan. 3:1
Chrześcijanie to grupa ludzi, która dąży do pewnego celu. Tym celem jest zbawienie. Chrześcijanie nie powinni nazywać samych siebie już zbawionymi, gdyż tak naprawdę są oni powołani do zbawienia. Jest to pewna różnica. Niemniej jednak istotnym faktem jest to, że Bóg od zawsze patrzy na człowieka z miłością. Chociaż człowiek od Boga odchodzi, grzesząc i łamiąc Jego prawo, to Bóg mimo wszystko ie porzuca tak marnego stworzenia jak człowiek: "Panie! Łaska twoja do niebios sięga, Wierność twoja aż do obłoków" - Ps. 36:6. Bez wątpienia można powiedzieć, że zbawienie dane jest ludziom darmo, ponieważ co człowiek ma tak cennego, co mogłoby choć w część być równoważne pod względem ceny? Nic - dosłownie.
Jednakże musimy pamiętać, że oprócz tego, że Bóg jest Bogiem miłosiernym, to jest on także i Bogiem sprawiedliwym i nie pozwoli się z siebie naśmiewać. Okazuje on łaskę ludziom - to prawda, ale reszta należy do człowieka. To człowiek musi zdecydować, czy chce żyć z Bogiem czy też z nurtem tego świata. Mówiąc o "tym świecie" mam na myśli ludzi, którzy używają życia na wszelkie możliwe sposoby, dla których przesłanie Ewangelii nie jest istotne. Jest w tym może troszkę paradoksu. Bóg daje ludziom zbawienie, oczekując wierności - sam siebie nazywa Bogiem Zazdrosnym - i miłości, a człowiek woli zmarnować to doczesne życie na zabawy i przyjemności, nie wiedząc (lub może nie myśląc) o tym, że każdy stanie na Sądzie i każdy będzie musiał się ze swych słów, czynów wytłumaczyć. "Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe" - 2 Kor. 5:10.
Z góry informuję, że wyspowiadanie się u księdza sprawy nie załatwia. Po pierwsze: spowiedź jest niebiblijna, pod drugie: ludzie spowiadając się myślą, że mają czyste konto, i dalej żyją jak chcą. Bóg nie oczekuje od nas, że co tydzień będziemy chodzić do kościoła i się spowiadać, ale oczekuje od nas tego, że zmienimy swoje życie! Okazał nam swoją miłość, "wybierając" nas ze świata, okażmy Mu także miłość starając się żyć według jego przykazań.
Na dodatek jesteśmy tytułowani "dziećmi Bożymi", a to zobowiązuje. Pytanie tylko, czy te prawdy robią na nas wrażenie. Pytanie, czy w ogóle nas to obchodzi jak jesteśmy tytułowani. Ciekawe ile tych wszystkich ludzi, którzy uważają się - nie jednokrotnie za gorliwych - chrześcijan, jest nimi naprawdę. Bo przecież, każdy chciałby nim być, ale czy jest?
"A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali; Mówi bowiem: W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia" - 2 Kor. 6:1-2.
Chrześcijanie to grupa ludzi, która dąży do pewnego celu. Tym celem jest zbawienie. Chrześcijanie nie powinni nazywać samych siebie już zbawionymi, gdyż tak naprawdę są oni powołani do zbawienia. Jest to pewna różnica. Niemniej jednak istotnym faktem jest to, że Bóg od zawsze patrzy na człowieka z miłością. Chociaż człowiek od Boga odchodzi, grzesząc i łamiąc Jego prawo, to Bóg mimo wszystko ie porzuca tak marnego stworzenia jak człowiek: "Panie! Łaska twoja do niebios sięga, Wierność twoja aż do obłoków" - Ps. 36:6. Bez wątpienia można powiedzieć, że zbawienie dane jest ludziom darmo, ponieważ co człowiek ma tak cennego, co mogłoby choć w część być równoważne pod względem ceny? Nic - dosłownie.
Jednakże musimy pamiętać, że oprócz tego, że Bóg jest Bogiem miłosiernym, to jest on także i Bogiem sprawiedliwym i nie pozwoli się z siebie naśmiewać. Okazuje on łaskę ludziom - to prawda, ale reszta należy do człowieka. To człowiek musi zdecydować, czy chce żyć z Bogiem czy też z nurtem tego świata. Mówiąc o "tym świecie" mam na myśli ludzi, którzy używają życia na wszelkie możliwe sposoby, dla których przesłanie Ewangelii nie jest istotne. Jest w tym może troszkę paradoksu. Bóg daje ludziom zbawienie, oczekując wierności - sam siebie nazywa Bogiem Zazdrosnym - i miłości, a człowiek woli zmarnować to doczesne życie na zabawy i przyjemności, nie wiedząc (lub może nie myśląc) o tym, że każdy stanie na Sądzie i każdy będzie musiał się ze swych słów, czynów wytłumaczyć. "Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe" - 2 Kor. 5:10.
Z góry informuję, że wyspowiadanie się u księdza sprawy nie załatwia. Po pierwsze: spowiedź jest niebiblijna, pod drugie: ludzie spowiadając się myślą, że mają czyste konto, i dalej żyją jak chcą. Bóg nie oczekuje od nas, że co tydzień będziemy chodzić do kościoła i się spowiadać, ale oczekuje od nas tego, że zmienimy swoje życie! Okazał nam swoją miłość, "wybierając" nas ze świata, okażmy Mu także miłość starając się żyć według jego przykazań.
Na dodatek jesteśmy tytułowani "dziećmi Bożymi", a to zobowiązuje. Pytanie tylko, czy te prawdy robią na nas wrażenie. Pytanie, czy w ogóle nas to obchodzi jak jesteśmy tytułowani. Ciekawe ile tych wszystkich ludzi, którzy uważają się - nie jednokrotnie za gorliwych - chrześcijan, jest nimi naprawdę. Bo przecież, każdy chciałby nim być, ale czy jest?
"A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali; Mówi bowiem: W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia" - 2 Kor. 6:1-2.
Linki do tego posta
Etykiety:
Miłość
środa, 24 grudnia 2008
Prawdziwi czciciele Boga
Chyba znowu się rozpisuje, ale to raczej dobrze... ;)
Do rzeczy.
Dziś jest co prawda jedno chrześcijaństwo, ale odłamów jest cała masa - dosłownie. Trzy główne nurty: Katolicyzm, Prawosławie, Protestantyzm - a i one się dzielą na tyle odłamów, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Ale istota sprawy jest taka, że każde z tych wyznań mówi: "my mamy Prawdę". Pomijając prawdziwość tego stwierdzenia względem nie których wyznań, skupmy się na wyniosłości z tego płynącej. Jak to jest możliwe, że Bóg ukochał tylko jedno wyznanie? Czy tylko Katolicyzm ma monopol na zbawienie? Albo tylko Protestantyzm lub Prawosławie? Oczywiście, że nie! Ale każdy z tych "wielkich" przedstawicieli takie rzeczy głosi. To co dzieje się dziś, wcale nie jest czymś nowym, już za czasów pierwszych apostołów był ten problem. Pytano: czy poganie mogą być zbawieni?
Wymyślono wtedy, że poganin, jeśli chce stać się chrześcijaninem, musi najpierw przyjąć zakon - stać się Żydem - a potem przyjąć Chrystusa. Nic innego jak tylko ludzka nauka... Apostoł Paweł walczył z tym poglądem, szeroko mamy to opisanie w Liście do Rzymian. "Gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; Dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę" - Rzym. 2:13-15. Omówmy te słowa. Paweł uczy, że poganie tak samo mają możliwość zbawienia (a nawet większą), gdyż oni co prawda nie mają zakonu spisanego, i Prawo nie jest dla nich i nigdy im dane nie było, ale tak naprawdę mają zakon w sercach. Co to znaczy? Ludzie dobrych uczynków, czystego serca żyją co prawda bez jasnych przepisów od Boga, ale żyją tak, że Bogu się to podoba. Żyją według Prawa. "A chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze, najpierw Żydowi, a potem i Grekowi" - Rzym. 2:10. Nie ma różnicy między izraelitą a poganinem - wszyscy w oczach Bożych są równi. Jezus nie umarł za Izraela, ale za wszystkich ludzi. "Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony" - 2 Kor. 5:14-15. Mało tego, są bardziej przekonujące nas słowa, mówiące o tym, że i poganie mają równy dostęp do Łaski: "A w następny sabat zebrało się prawie całe miasto, aby słuchać Słowa Bożego. A gdy Żydzi ujrzeli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba odpowiedzieli odważnie i rzekli: Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro jednak je odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem cię światłością dla pogan, Abyś był zbawieniem aż po krańce ziem, ziem, ziem, ziem, ziem, Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. I rozeszło się Słowo Pańskie po całej krainie" - Dz.Ap. 13:44-49.
Izraelczycy nie byli blisko Boga. Oni czynili Zakon, nie z serca ale z tradycji, dlatego że tak zostali nauczeni. Czynili obrządek, ale serce ich było gdzie indziej. Tego Bóg nie chciał i nie chce. Bóg chce tych, którzy są naprawdę Jemu oddani: "Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie" - Jan. 4:21-24.
Na tym polega prawdziwe chrześcijaństwo. Nie na przynależności do jednego czy drugiego kościoła, nie na tradycji, obrządku czy rozumowaniu tego czy innego wersetu w taki czy inny sposób. Ale na stanie serca, na miłości. Tego Bóg od nas oczekuje. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko pomyśleć nad sobą i zmienić się...
"Cóż tedy powiemy? To, że poganie, którzy nie dążyli do sprawiedliwości, sprawiedliwości dostąpili, sprawiedliwości, która jest z wiary; A Izrael, który dążył do sprawiedliwości z zakonu, do sprawiedliwości z zakonu nie doszedł. Dlaczego? Dlatego, że było to nie z wiary, lecz jakby z uczynków; potknęli się oni o kamień obrazy" - Rzym. 9:30-32.
Do rzeczy.
Dziś jest co prawda jedno chrześcijaństwo, ale odłamów jest cała masa - dosłownie. Trzy główne nurty: Katolicyzm, Prawosławie, Protestantyzm - a i one się dzielą na tyle odłamów, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Ale istota sprawy jest taka, że każde z tych wyznań mówi: "my mamy Prawdę". Pomijając prawdziwość tego stwierdzenia względem nie których wyznań, skupmy się na wyniosłości z tego płynącej. Jak to jest możliwe, że Bóg ukochał tylko jedno wyznanie? Czy tylko Katolicyzm ma monopol na zbawienie? Albo tylko Protestantyzm lub Prawosławie? Oczywiście, że nie! Ale każdy z tych "wielkich" przedstawicieli takie rzeczy głosi. To co dzieje się dziś, wcale nie jest czymś nowym, już za czasów pierwszych apostołów był ten problem. Pytano: czy poganie mogą być zbawieni?
Wymyślono wtedy, że poganin, jeśli chce stać się chrześcijaninem, musi najpierw przyjąć zakon - stać się Żydem - a potem przyjąć Chrystusa. Nic innego jak tylko ludzka nauka... Apostoł Paweł walczył z tym poglądem, szeroko mamy to opisanie w Liście do Rzymian. "Gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; Dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę" - Rzym. 2:13-15. Omówmy te słowa. Paweł uczy, że poganie tak samo mają możliwość zbawienia (a nawet większą), gdyż oni co prawda nie mają zakonu spisanego, i Prawo nie jest dla nich i nigdy im dane nie było, ale tak naprawdę mają zakon w sercach. Co to znaczy? Ludzie dobrych uczynków, czystego serca żyją co prawda bez jasnych przepisów od Boga, ale żyją tak, że Bogu się to podoba. Żyją według Prawa. "A chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze, najpierw Żydowi, a potem i Grekowi" - Rzym. 2:10. Nie ma różnicy między izraelitą a poganinem - wszyscy w oczach Bożych są równi. Jezus nie umarł za Izraela, ale za wszystkich ludzi. "Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony" - 2 Kor. 5:14-15. Mało tego, są bardziej przekonujące nas słowa, mówiące o tym, że i poganie mają równy dostęp do Łaski: "A w następny sabat zebrało się prawie całe miasto, aby słuchać Słowa Bożego. A gdy Żydzi ujrzeli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba odpowiedzieli odważnie i rzekli: Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro jednak je odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem cię światłością dla pogan, Abyś był zbawieniem aż po krańce ziem, ziem, ziem, ziem, ziem, Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. I rozeszło się Słowo Pańskie po całej krainie" - Dz.Ap. 13:44-49.
Izraelczycy nie byli blisko Boga. Oni czynili Zakon, nie z serca ale z tradycji, dlatego że tak zostali nauczeni. Czynili obrządek, ale serce ich było gdzie indziej. Tego Bóg nie chciał i nie chce. Bóg chce tych, którzy są naprawdę Jemu oddani: "Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie" - Jan. 4:21-24.
Na tym polega prawdziwe chrześcijaństwo. Nie na przynależności do jednego czy drugiego kościoła, nie na tradycji, obrządku czy rozumowaniu tego czy innego wersetu w taki czy inny sposób. Ale na stanie serca, na miłości. Tego Bóg od nas oczekuje. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko pomyśleć nad sobą i zmienić się...
"Cóż tedy powiemy? To, że poganie, którzy nie dążyli do sprawiedliwości, sprawiedliwości dostąpili, sprawiedliwości, która jest z wiary; A Izrael, który dążył do sprawiedliwości z zakonu, do sprawiedliwości z zakonu nie doszedł. Dlaczego? Dlatego, że było to nie z wiary, lecz jakby z uczynków; potknęli się oni o kamień obrazy" - Rzym. 9:30-32.
Linki do tego posta
Etykiety:
Wierność
wtorek, 23 grudnia 2008
Ech, och, ach.....

I znowu wygląda to nieciekawie, ale może od początku;)
Ten blog jest już moim którymś z kolei. Poprzednie upadały, gdyż nie miałem czasu za bardzo do nich usiąść, a że zawsze starałem się pisać jakieś konkretne i ciekawe rzeczy, to niby ambitnie, ale wychodziło jak wychodziło. Jednakże jak widać, tym razem się nie poddaje i wiernych czytelników (o ile tacy są, a chce wierzyć że znajdzie się kilka osób, które w miarę regularnie tu przychodzą ;)) zapewniam, że nadal będę publikował (upobliczniał) swoje myśli.
Czy to będzie ciekawe? Czy będę pisał sensownie? Czy długo będę pisał, aż znowu będzie taka przerwa? Cóż, "bo każda saga, ma swój początek...." ;)
Ten blog jest już moim którymś z kolei. Poprzednie upadały, gdyż nie miałem czasu za bardzo do nich usiąść, a że zawsze starałem się pisać jakieś konkretne i ciekawe rzeczy, to niby ambitnie, ale wychodziło jak wychodziło. Jednakże jak widać, tym razem się nie poddaje i wiernych czytelników (o ile tacy są, a chce wierzyć że znajdzie się kilka osób, które w miarę regularnie tu przychodzą ;)) zapewniam, że nadal będę publikował (upobliczniał) swoje myśli.
Czy to będzie ciekawe? Czy będę pisał sensownie? Czy długo będę pisał, aż znowu będzie taka przerwa? Cóż, "bo każda saga, ma swój początek...." ;)
Linki do tego posta
Etykiety:
Inf.
czwartek, 13 listopada 2008
Proroctwa o Jezusie Chrystusie (2/4)
Charakterystyka Jego działalności
Zapowiedź: Izaj. 61:1-3
Wypełnienie: Łuk. 4:16-21
Jako prorok
Zapowiedź: 5 Mojż. 18:15
Wypełnienie: Dziej. Ap. 7:37
Nosiciel światła
Zapowiedź: Izaj. 9:1-2
Wypełnienie: Mat. 4:12-16
Lekarz
Zapowiedź: Izaj. 53:4
Wypełnienie: Mat. 8:16.17; 12:17-21
Pasterz
Zapowiedź: Izaj. 40:11
Wypełnienie: Jan. 10:14
Zbawiciel wszystkich
Zapowiedź: Izaj. 49:4-6
Wypełnienie: Obj. 7:9
Nauczanie w przypowieściach
Zapowiedź: Psalm 78:2
Wypełnienie: Mat. 13:34.35
Jego odrzucenie
Zapowiedź: Psalm 69:8; Izaj. 53:3
Wypełnienie: Jan 1:10.11
Triumfalny wzajd do Jerozolimy
Zapowiedź: Zach. 9:9
Wypełnienie: Mat. 21:1-11
Jego zdrajca
Zapowiedź: Psalm 41:10; 55:13.14
Wypełnienie: Jan. 13:18
Cena zdrady
Zapowiedź: Zach. 11:12
Wypełnienie: Mat. 26:14-16
Wykorzystanie pieniędzy
Zapowiedź: Zach. 11:13
Wypełnienie: Mat. 27:3-8
Opuszczony przez uczniów
Zapowiedź: Zach. 13:7
Wypełnienie: Mat. 26:31
Opluty
Zapowiedź: Izaj. 50:6
Wypełnienie: Mat. 26:67
Milczący wobec oprawców
Zapowiedź: Izaj. 53:7
Wypełnienie: Mat. 27:30
Ubity
Zapowiedź: Mich. 4:14
Wypełnienie: Mat. 27:30
Jako prorok
Zapowiedź: 5 Mojż. 18:15
Wypełnienie: Dziej. Ap. 7:37
Nosiciel światła
Zapowiedź: Izaj. 9:1-2
Wypełnienie: Mat. 4:12-16
Lekarz
Zapowiedź: Izaj. 53:4
Wypełnienie: Mat. 8:16.17; 12:17-21
Pasterz
Zapowiedź: Izaj. 40:11
Wypełnienie: Jan. 10:14
Zbawiciel wszystkich
Zapowiedź: Izaj. 49:4-6
Wypełnienie: Obj. 7:9
Nauczanie w przypowieściach
Zapowiedź: Psalm 78:2
Wypełnienie: Mat. 13:34.35
Jego odrzucenie
Zapowiedź: Psalm 69:8; Izaj. 53:3
Wypełnienie: Jan 1:10.11
Triumfalny wzajd do Jerozolimy
Zapowiedź: Zach. 9:9
Wypełnienie: Mat. 21:1-11
Jego zdrajca
Zapowiedź: Psalm 41:10; 55:13.14
Wypełnienie: Jan. 13:18
Cena zdrady
Zapowiedź: Zach. 11:12
Wypełnienie: Mat. 26:14-16
Wykorzystanie pieniędzy
Zapowiedź: Zach. 11:13
Wypełnienie: Mat. 27:3-8
Opuszczony przez uczniów
Zapowiedź: Zach. 13:7
Wypełnienie: Mat. 26:31
Opluty
Zapowiedź: Izaj. 50:6
Wypełnienie: Mat. 26:67
Milczący wobec oprawców
Zapowiedź: Izaj. 53:7
Wypełnienie: Mat. 27:30
Ubity
Zapowiedź: Mich. 4:14
Wypełnienie: Mat. 27:30
Linki do tego posta
Etykiety:
Biblijne Wersety
Subskrybuj:
Posty (Atom)












